• Ul. Pruszkowska 29B, 02-118 Warszawa +48 22 846 32 18 kontakt@fingroup.com.pl

    Bezpieczny kurs Twoich finansów

  • „Podatkowe frazesy rządu”

    „Fatalnie dla rządu wypada konfrontacja jego szczytnych haseł z nowymi ustawami podatkowymi i praktyką działania skarbówki.

    Mateusz Morawiecki niesie na sztandarach konstytucję dla biznesu. Jako wicepremier i minister odpowiedzialny za gospodarkę chwali się troską, z jaką pochyla się ponoć nad problemami przedsiębiorców. Mówi o przyjaznej interpretacji przepisów i domniemaniu uczciwości przedsiębiorcy.

    Ten sam wicepremier – tym razem w roli ministra finansów – wprowadza jednak nową ustawę o Krajowej Administracji Skarbowej, w którym o żadnym domniemaniu uczciwości mowy już nie ma. Wprost przeciwnie – podatnik z założenia traktowany jest jak oszust.”

    To początkowy fragment tekstu pani Ewy Usowicz w „Rzeczpospolitej” z 23 II br.

    Otóż miałem okazję dwa dni wcześniej przetestować  powyższy opis w praktyce.

    Zostałem wezwany do Urzędu Skarbowego jako świadek  przy okazji kontroli, którą tenże US prowadzi w innej firmie. Zainteresowanie moją osobą i firmą, w której pracuję, spowodowana była tym, że moja firma sprzedaje tamtej firmie towar. Chodzi o towar pospolity i tani. Żadne paliwa, elektronika, itp..

    Sprawa, teoretycznie, mnie nie dotyczy. Niemniej przez ponad 2 godziny byłem szczegółowo przesłuchiwany. A pytań dotyczących związków naszych firm  było raptem kilka. Przez większość czasu musiałem odpowiadać  na wiele pytań niewiele mających wspólnego z tematem. Opis całej mojej kariery zawodowej, pytania o wiele osób nie mających z moją firmą (i, o ile mi wiadomo, z tamtą) łącznie z żądaniem podania okoliczności poznania się, itd., itp.

    Na moje uwagi, że pytania nie mają żadnego związku z tematem, obie przesłuchujące mnie panie informowały mnie, że mają takie uprawnienia i z nich korzystają. I już.

    Mam 25 lat doświadczeń biznesowych i kilka razy w przeszłości byłem przesłuchiwany (jako świadek wyłącznie J)  w urzędach skarbowych , a nawet w prokuraturze. Jestem odporny na zachowania urzędników. Ale nigdy nie czułem się tak podle, jak tym razem. Sprawa mnie nie dotyczy, współpracuję z tym US dostarczając dokumenty czy udzielając wyjaśnień. Ale ilość i zakres pytań był taki, że miałem poczucie, jak pisała wyżej dziennikarka, że „z założenia byłem traktowany jak oszust”. Na dodatek wraca to, co  – tak myślałem – istniało tylko dawno, dawno temu. A mianowicie, poczucie wyższości „władzy”, że ja jestem tylko małym pionkiem, na którego łatwo będzie coś znaleźć.

    Mogę sobie łatwo wyobrazić, jak w takiej sytuacji mogą czuć się ludzie młodzi, początkujący przedsiębiorcy, czy nawet tylko mniej odporni.

    Ilu z nich pomyśli (a potem to zrobi): „A na co mi to? Po cholerę mam się stresować?  Może zamknąć biznes, zwolnić pracowników, pójść gdzieś na etat i mieć święty spokój?”

    I tak zabija się przedsiębiorczość i poczucie bezpieczeństwa obywateli.

    Noooo….., chyba, że mój przypadek był wyjątkowy ? Albo moje odczucia z gruntu fałszywe?

    Co myślicie, szanowni czytelnicy?

    Ireneusz Trąbiński

    Wszystkie prawa zastrzezone | All rights reserved Fingroup 2017